Siłownia dla kobiet- tydzień 1

Copy of FOOD BOOK

Przez ostatnie tygodnie na blogu nieco wiało pustkami, ale nic się nie martwcie- nie zniknęłam, a jedynie musiałam pozałatwiać kilka spraw i z powrotem mogę wracać do regularnego blogowania :). Jak wiecie miałam za sobą dość długą przygodę z Ewą Chodakowską, jednak najpierw wyjazd, a później święta wymusiły na mnie sporą przerwę w ćwiczeniach (no dobra nie wymusiły, po prostu były wymówką).

Brakowało mi trochę motywacji, żeby ponownie zabrać się do regularnych ćwiczeń, dlatego też przy okazji postu „Jak zacząć ćwiczyć” założyłam Treningową grupę wsparcia i od tamtego czasu zaczęłam regularnie chodzić na zajęcia fitness. Mimo całej miłości do ćwiczeń z Ewką potrzebowałam wreszcie wyjść z domu i jak się okazało był to strzał w dziesiątkę- energia i motywacja do ćwiczeń wróciły jak bumerang! Jednak przy moim bardzo nieregularnym rozkładzie dnia zapisywanie się nieraz z dwudniowym wyprzedzeniem na zajęcia jest często niemożliwe, dlatego postanowiłam pójść o krok dalej….

…i poszukałam trenera personalnego, a dokładniej trenerki, która pomogła by mi wejść w tajemniczy i straszny (w mojej głowie oczywiście) świat siłowni. Wierzcie mi, do dzisiaj nie wiem dlaczego się na to zdecydowałam! Pójście na siłownie wywoływało u mnie taki strach i panikę jak skok ze spadochronem, czy wejście do pokoju pełnego pająków, ale gdzieś z tyłu głowy coś mi mówiło że muszę spróbować.

12822596_1019649308081126_1827783796_o

Na pierwszym spotkaniu z Ewą (tym razem nie Chodakowską :D) dostałam porządny wycisk! Skakałam, sapałam, robiłam martwy ciąg i masę innych rzeczy, po których przez kolejne dwa dni ledwo mogłam się ruszać. Jeśli wiecie, jakie to uczucie porządnie się zmęczyć przy Turbo Wyzwaniu czy Killerze to pomnóżcie ten wysiłek razy 1,5- trening z trenerem personalnym wyciśnie z Ciebie dosłownie wszystko! Po skończonym treningu otrzymałam rozpisany plan treningowy wraz z instrukcjami, jak wykonywać poprawnie ćwiczenia i nie pozostało mi nic innego, jak wyłączyć myślenie i pójść na siłownię.

Siłownia- Tydzień 1

Na pierwszy trening wybrałam się z samego rana- chciałam mieć jak najmniej świadków moich ewentualnych wtop i potknięć. Kiedy zobaczyłam, że na siłowni są sami panowie oczywiście szybko przemknęłam do strefy cardio i grzecznie zaczęłam truchtać na bieżni. Po 10 minutach stwierdziłam jednak: „dobra Anka, nie przyszłaś tu biegać- pora na trening!” Zrobiłam małą rundkę po siłowni, ogarnęłam mniej więcej gdzie są jakie sprzęty, których będę potrzebować i po prostu zaczęłam ćwiczyć. Po pierwszej serii czułam się już dosyć swobodnie, a trening zaczął mi sprawiać przyjemność!

Oczywiście nie odbyło się bez małej wtopy, pomyliłam sztangę z suwnicą i podnosząc ją o mały włos nie zdemolowałam wszystkiego wokół siebie włącznie ze sobą. Na szczęście 3 panów ruszyło mi na pomoc i pomogli zdjąć ciężary, ustawić odpowiednią wysokość i założyli gąbeczkę na gryf co by mi barków nie obtarło :) I co? Pierwszy mit obalony- na siłowni nikt nie patrzy się na początkujących z politowaniem, a większość bardziej doświadczonych osób jest gotowa Ci pomóc za jeden uśmiech :) Panowie na dodatek widząc moje zakłopotanie powiedzieli żebym się nie przejmowała, bo każdy kiedyś zaczynał! Czy można lepiej zacząć poranek :)?

12776877_1019649248081132_799947006_o

Na kolejne treningi poszłam już z przedmężem, który kontroluje czy się nie garbię podczas martwego ciągu, chwali kiedy dobrze mi idzie i generalnie czuwa nad techniką wykonywanych ćwiczeń. Jest to dla mnie ogromna pomoc i wsparcie, ale jeśli nie macie osoby z którą możecie na początku trenować nic się nie martwcie- na większości siłowni, szczególnie tych małych, osiedlowych są trenerzy, którzy w razie czego wytłumaczą Wam ćwiczenie i zwrócą uwagę, jeśli wykonujecie je źle.

Podsumowując: nie taki diabeł straszny jak go malują! Po pierwszym tygodniu na siłowni czuję się naprawdę dobrze i na tą chwilę jest to dla mnie najwygodniejszy sposób na aktywność fizyczną. Jeśli któraś z Was nadal się zastanawia czy siłownia jest dla kobiet, to odpowiadam tak, tak, tak, tak! A wy co sądzicie o ćwiczeniach na siłowni :>?

1466883_1019649291414461_1890142294_o