Bogini w bikini #3 – Efekty po 3 miesiącach ćwiczeń z Chodakowską

Dress to Kill

Za mną już 3 miesiące regularnych ćwiczeń z Ewą Chodakowską. Będąc jeszcze bardziej dokładną to 15 tygodni w czasie których wykonałam 51 treningów, wylałam hektolitry potu, klnąc i ciesząc się jednocześnie. Niecenzuralne słowa zazwyczaj leciały w stronę Ewki- bo jak po takim skakaniu mam jeszcze mieć siłę na kolejne ćwiczenia! Radość natomiast dopadała mnie prawie po każdym treningu- duma z tego że dałam rade wymieszana z endorfinami sprawiała, że mimo zmęczenia i przepoconych ubrań a twarzy zawsze pojawiał się uśmiech :) Jesteście ciekawi efektów? Voila!

 

Untitled design

Zdjęcie po lewej zostało zrobione w czasie ostatnich wakacji, a po prawej dosłownie kilka dni temu. Nie wiem jak Wy, ale ja różnicę widzę (i czuję) ogromną! Wcześniej byłam typowym przedstawicielem skinny fat, moje ciało było szczupłe, ale zawierało sporo tłuszczu, co szczególnie jest widoczne w okolicach talii i boczków. Nie wspomnę już o mięśniach, o których pojęcia nie miałam istnieniu. Nadal nie są one bardzo widoczne, ale pierwsze zarysy na brzuchu, ramionach i wewnętrznej części ud już się pojawiają!

 

Po trzecim miesiącu W sumie po trzech miesiącach
Talia (w najwęższym miejscu) – 2 cm – 5 cm
Brzuch (na wysokości pępka) – 1 cm – 4 cm
Biodra (w najszerszym miejscu) – 1 cm – 6,5 cm
Waga – 0,2 kg – 2,5 kg

Miesiąc 3- czas wyzwań i nocnych treningów

Skłamałabym, mówiąc, że miniony miesiąc był łatwy, lekki i przyjemny. W porównaniu do ostatnich dwóch miesięcy zabranie do treningów nie szło mi z taką łatwością, a momentów kiedy musiałam bardzo walczyć z brakiem czasu i lenistwem nie zliczę. Przełom września i cały październik to była dla mnie wyjątkowo zapracowany czas– na uczelni masę zajęć, nieraz ćwiczeń które trwają po 3 godziny, kolokwiów i sprawozdań. Oprócz tego dodatkowa praca, która wymaga ode mnie jeżdżenia z jednego końca miasta na drugi i oczywiście, od czasu do czasu ogarnianie spraw związanych z blogiem. W ten szalony rozkład dnia musiałam jeszcze wcisnąć treningi! Z perspektywy czasu myślę, że gdyby nie ten cykl na blogu to w życiu nie zebrałabym się do nich o 22, a nawet 23. Rekord padł 2 tygodnie temu w sobotę, kiedy po skończonym turbo zegarek pokazywał 00:23. Jaki z tego wniosek? Żeby wytrwać w swoich postanowieniach nawet w najbardziej niesprzyjających warunkach, trzeba znaleźć sobie bardzo dobry powód! Dla mnie motywacją jesteście Wy, czytelnicy tego bloga- nie wyobrażałam sobie, że pisząc podsumowanie 3 miesiąca dodam krótki post „Mam za sobą ciężki miesiąc, nie miałam czasu, ale trzymajcie kciuki, już od poniedziałku wracam do treningów”. Taki scenariusz zdecydowanie nie wchodził w grę :)!

COFFEE

 

Chociaż może moje efekty, nie są tak spektakularne jak te, które możemy nieraz oglądać na zdjęciach „before&after” to jestem z nich bardzo zadowolona. Powoli, bez forsowania siebie i swojego organizmu idę do celu, a aktywność fizyczna zaczyna być dla mnie tak naturalnym odruchem jak sięganie po owoc  zamiast ciasta:) Czekam na Wasze historie przemian i trzymam kciuki za wszystkich, którzy trwają w swoich postanowieniach!